
Kilka tygodni temu przy użyciu aplikacji snapchat (definiuje_blog) opowiadałam o moich ulubionych produktach do włosów. W końcu znalazłam idealne miejsce do poruszania nieco bardziej przyziemnych tematów, którymi nie chciałam zaśmiecać bloga. Istnieje szerokie grono bloggerek urodowych; jedne żywcem spisują skład kosmetyku i jego cenę, a inne nieco bardziej profesjonalne sensownie opowiadają o testowanym produkcie. (Jeśli szukać ciekawego bloga, na którym głośno o tej tematyce polecam
D&P). Kiedy jako bardzo początkująca nastolatka prowadziłam stronę w stylu: "o wszystkim i o niczym", niestety reprezentowałam tę pierwszą grupę. Dlatego, gdy zdecydowałam się stworzyć tego bloga obiecałam sobie, że będę omijać błahe tematy. Ale od razu nasuwa się pytanie co i dla kogo będzie błahym tematem? Wszystkich sceptyków stron do szpiku gości lifestylowych uspokajam: nie pojawią się żadne stroje dnia i haule zakupowe czy o zgrozo zawartość mojej torebki. Ten post to najprawdopodobniej jednorazowy wybryk, który być może powtórzę jeśli będę miała do powiedzenia coś naprawdę sensownego. Po tym przydługim wstępie drogie Panie pozwólcie, że zaproszę Was na typowo babski post traktujący o moich hitach kosmetycznych ubiegłego roku.
PALETA CIENI "MAKE UP KIT" LOVELY - gdyby nie
filmik Ewy z
Red Lipstik Monster prawdopodobnie nigdy nie zetknęłabym się z tą paletką. Co ciekawe volggerka wspomniała o niej przy okazji bubli kosmetycznych. Jednak nie wyciągajcie pochopnych wniosku gdyż paleta była jedynie propozycją substytutu dla nietrafionego kosmetyku. Muszę zaznaczyć, że swoje eksperymenty z cieniami do powiek rozpoczęłam niecały rok temu w związku z czym nie posiadam za dużej praktyki i wiedzy na ich temat. Prawdę mówiąc w kwestii kolorówek wolę zacząć od tańszej marki, wprawić się nieco na jej produkcie i dopiero zakupić coś droższego i zapewne też lepszego. Jeśli chodzi o tę paletę testuję ją dopiero od połowy grudnia, wybór cieni jest całkiem spory, moim faworytem (jak łatwo dostrzec na zdjęciu) jest ten w odcieniu złota. Utrzymują się na powiece przez dobrych kilka godzin i przetrwały nawet nocną imprezę. W temacie trwałości mogę być nieobiektywna, ponieważ nie zdarza mi się przebywać poza domem non stop od rana do wieczora, więc przed powtórnym wyjściem zawsze mogę poprawić swój makijaż.
Cena tej palety jest bardzo przystępna - wynosi ok 12 zł za sztukę.
PIELĘGNUJĄCY PŁYN MICELARNY NIVEA - jestem posiadaczką bardzo wrażliwej cery skłonnej do przesuszeń i podrażnień dlatego też dobór odpowiedniego kosmetyku do demakijażu zajął mi naprawdę dużo czasu. Kiedyś używałam specjalnego płynu o żelowej konsystencji firmy AA, który sprawdzał się doskonale, niestety od kilku dobrych miesięcy nie mogę go nigdzie dostać. Kolejne testowane produkty niesamowicie wysuszały mi twarz, która momentami wręcz piekła. Dopiero kilka tygodni temu olśniło mnie by wypróbować płyn micelarny, a jako fanka firmy Nivea sięgnęłam po ich produkt. Efekt - solidnie usuwa makijaż bez przykrych dolegliwości. Cena tego płynu waha się w okolicy 15 zł za buteleczkę 200 ml.
LEKKI KREM ODŻYWCZY DO TWARZY NIVEA CARE - czasem odnoszę przykre wrażenie, że ktoś złośliwie postanawia wycofać wszystkie kosmetyki, które akurat polubię. Podobnie było w przypadku mojego ukochanego kremu z Nivea, o lekkiej konsystencji będącej najlepszym przyjacielem dla mojej twarzy. Niestety jak widać produkt nie miał zbyt wielu znajomych i po prostu odszedł. Nie widziałam innego wyjścia jak podróż do drogerii w celu wyznaczenia następcy. Przemiła pani konsultantka opowiedziała mi o nowym produkcie, który nadaje się do stosowania zarówno na noc jak i dzień. Konsystencja wydawała mi się odrobinę za gęsta, ale już nic innego nie zdołało mnie zainteresować, więc postanowiłam zaryzykować. Obecnie kończę drugie pudełeczko i jestem mile zaskoczona. Krem w użyciu nie okazał się zbyt gęsty i co najważniejsze doskonale nawilża. Ja stosuję go dwa razy dziennie i rano stanowi on moją bazę pod makijaż. Cena tego kremu to niecałe 14 zł za opakowanie 100 ml.

AKTYWNY KREM BB NA NIEDOSKONAŁOŚĆ ZIAJA - mam to szczęście, że moja cera właściwie od zawsze jest w dość dobrej kondycji i nie potrzebuję wielkiego tuszowania, toteż podkład nałożyłam na twarz chyba tylko raz w życiu. Ponieważ czułam się z nim dość sztucznie zdecydowanie chętniej sięgam po kremy bb. Niestety większość tego typu kremów jest produkowanych w odcieniach ciemnych, które przybierają na mojej twarzy kolor pomarańczowy i zaczynam przypominać dynię. Ten produkt Ziai kupiła tak naprawdę moja mama, ale że przeleżał u niej trochę czasu jeszcze oryginalnie zapakowany, postanowiłam się nim zaopiekować. Krem nie okazał się idealny aczkolwiek jest zdecydowanie najlepszym produktem tego typu jakie dotąd testowałam: szybko się wchłania, dopasowuje do odcienia mojej skóry, a ponadto jest łatwy do zmycia. Cena tego kremu to ok. 10 zł za opakowanie 50 ml.
KREM POD OCZY RIVAL DE LOOP - znalezienie dobrego kremu pod oczy nie przeznaczonego do skóry dojrzałej jest naprawdę trudne. Mój uczniowski tryb życia zakłada spędzanie dużej ilości czasu przy książkach i komputerze, a ponadto jestem zmuszona do porannego wstawania dlatego też po całym dniu moje oczy stają się przynajmniej o połowę węższe i zaczerwienione. Zwykły krem do twarzy nie potrafił poradzić sobie z regeneracją skóry oczu dlatego musiałam znaleźć coś przeznaczonego tylko dla tego delikatnego miejsca. Krem, który prezentuję znalazłam kilka miesięcy temu w Rossmannie i od pierwszych dni zaczął przynosić ulgę mojej zmęczonej skórze. Cena kremu wynosi niecałe 7 zł za opakowanie 15 ml.
KREM DO RĄK INTENSYWNIE PIELĘGNUJĄCY GARNIER - w kremie do rąk Garniera zakochałam się już w wakacje i od tej pory staram się z nim nie rozstawać. Niestety skóra na moich dłoniach jest niesamowicie delikatna i skłonna do przesuszeń, wystarczy klika dni niewłaściwej pielęgnacji by na wierzchu dłoni pojawiły się zaczerwienienia. Ten krem w tempie rekordowym przywraca moją skórę do dawnej świetności, łatwo się wchłania, jest wydajny, a ponadto prześlicznie pachnie. Cena kremu to ok. 8 zł za opakowanie 100 ml.

NAWILŻAJĄCA MASKA DO TWARZY ZIAJA - do zakupienia pierwszej maski do twarzy zainspirowały mnie bloggerki urodowe notorycznie paradujące przed kamerą w maseczce. W okresie zimowym moja twarz w szczególności potrzebuje nawilżenia toteż postanowiłam skorzystać z małych saszetek i przetestować różnego rodzaju maski. Moją ulubioną jest zdecydowania maska nawilżająca z glinką zieloną firmy Ziaja. Doskonale nawilża i odpręża zmęczoną skórę. Korzystam z niej raz w tygodniu i pozostawiam na twarzy na ok 15 minut, a następnie usuwam nawilżonymi wodą wacikami kosmetycznymi. Cena jednej saszetki to nieco ponad 1, 50 zł za 7 ml.
BALSAM DO UST EOS - balsam EOS poznałam mniej więcej dwa lata temu dzięki mojej nieco dalszej rodzinie posiadającej hurtownię różnych produktów kosmetycznych. Na początku nie mogłam przyzwyczaić się do dziwnej formy jajeczka i irytowało mnie, że produkt nie znajduje się w naturalnym sztyfcie. Dopiero kilka miesięcy temu doceniłam innowacyjność produktu. Balsam cudownie nawilża usta, pięknie pachnie, a do tego jest niezwykle wydajny.
Ceny jajeczek Eos różnią się w zależności od miejsca zakupu aczkolwiek cena waha się w okolicach 20 zł.
JEDWAB DO WŁOSÓW BIOSILK - długie włosy wymagają właściwej pielęgnacji dlatego nie wyobrażam sobie poprzestawać na samym szamponie. Małe opakowanie jedwabiu firmy Biosilk dostałam do przetestowania od sklepu, w którym zamawiam inne produkty do włosów. W przypadku tego kosmetyku była to miłość od pierwszego zastosowania. Nadaje włosom blask, nawilża je i sprawia, że są przyjemne w dotyku. Jedwabiu używam od roku i stosuję go przy każdym myciu. Na mokre włosy nakładam odrobinę jedwabiu (omijam czubek głowy, aby ich nie przetłuścić), a następnie je rozczesuję. Kolejnym plusem produktu jest fakt, że nie trzeba go spłukiwać. Dla siebie zwykle kupuję małe opakowanie (15 ml za 5,90 zł) ponieważ jest znacznie wygodniejsze przy okazji wyjazdów. Taka buteleczka wystarcza mi na mniej więcej 1,5 miesiąca przy codziennym stosowaniu. Cena tego produktu to ok. 56 zł za opakowanie 150 ml.

MASKA PLACENTA DO WŁOSÓW MILA - ten produkt poznałam w taki sam sposób jak wyżej opisywany jedwab. O masce mogę mówić w samych superlatywach i jestem w szoku, że kosztuje tak niewiele. Jest cudownym uzupełnieniem jedwabiu i oba produkty utrzymują moje włosy w świetnej kondycji, co potwierdza nawet fryzjer. Maskę nakładam na włosy codziennie przy okazji mycia. Na czas balsamowania ciała pozostawiam ją na włosach, aby nieco lepiej się wchłonęła a następnie spłukuję. Raz w tygodniu przy okazji nakładania maski na twarz trzymam oba produkty ok 15 minut. Cena maski to zaledwie niecałe 20 zł za opakowanie 1000 ml (!).
W dzisiejszym poście to już wszystko. Przyznaję, że wpis tworzyłam z wielką przyjemnością, więc myślę, że za rok wrócę z kolejną dziesiątką kosmetyków. Produkty jakie wybrałam okazały się niezastąpione przez ubiegłe miesiące dlatego serdecznie je Wam polecam. Przyznaję, że nawet nie orientowałam się ile kosztuje każdy kolejny kosmetyk i wiele z nich mocno mnie zaszokowało, gdyż w tym wypadku jakość znacznie przewyższa cenę.
A co Wy odkryliście w tym roku? Co okazało się Waszym ulubieńcem?
_____________________________________________________________________________
Chcesz być na bieżąco z nowymi postami? Nic prostrzego! Dołącz do obserwatorów Definiuję na bloggerze, snapchacie: definiuje_blog oraz FANPAGE'U i INSTAGRAMIE
Kiedyś używałam tego jedwabiu ;) Jest super :)
OdpowiedzUsuńJak najbardziej :)
Usuńjestem ciekawa balsamu Eos, chyba będę ostatnią osobą, która go przetestuje :P
OdpowiedzUsuńPolecam, są warte swojej ceny :)
UsuńCzęsto kupuję kosmetyki polskich firm, bo uważam, że są dobre i w rozsądnej cenie. Wspominasz o kremie do rąk Garnier, ja polecam także kremy i wszelkie produkty Neutrogeny, dla suchej skóry zimą działają cuda...
OdpowiedzUsuńSerdeczności:-)
Z Neutrogeny chyba miałam kiedyś krem do rąk lub balsam, już nie pamiętam, w każdym razie chętnie wrócę do tych kosmetyków :)
UsuńOd kremu bb Ziaja zdecydowanie bardziej mi przypadł do gustu krem bb z Garniera, chociaż tez nie jest doskonały. Markę Nivea lubię- zwłaszcza balsamy do ciała i mleczko oczyszczające do twarzy. Z kremów do rąk gorąco polecam kozie mleko z Ziaji- rewelacyjnie nawilża i bardzo szybko się wchłania :-)
OdpowiedzUsuńMi z kolei nie do końca. Miałam ten krem bb z Garniera w najjaśniejszym odcieniu i musiałam się trochę natrudzić, żeby nie przypominać kolorem żółtka z jajka ;)
UsuńWłaśnie dziś stałam nad tym kozim mlekiem z Ziaji, bo chętnie bym je przetestowała, ale trochę obawiam się zapachu i w końcu nie wzięłam...
maska placenta mnie korci:D
OdpowiedzUsuńPolecam, są też mniejsze opakowania, cena przystępna no i przede wszystkim świetne działanie :)
UsuńJaki polecasz krem BB? Od dawna szukam jakiegoś sprawdzonego :)
OdpowiedzUsuńoprócz ziaji :)
UsuńNiestety jak do tej pory tylko Ziaja zaskarbiła sobie moją sympatię. Aczkolwiek będę na pewno testować krem bb z Golden Rose, bo mają bardzo jasne odcienie :)
UsuńNie lubię tego jedwabiu, strasznie wysuszał mi włosy :( Dziękuję za radę co do szamponu :*
OdpowiedzUsuńCała przyjemność po mojej stronie :)
UsuńNo proszę, co włosy to inne działanie, w moim przypadku sprawdza się doskonale :)
Ta paletka cieni jest REWELACYJNA :) uwielbiam takie kolory
OdpowiedzUsuńRównież bardzo ją lubią, a kolory ceni idealnie wpasowują się w mój codzienny makijaż :)
UsuńKrem do rąk świetnie sprawdza się też na stopach, testowałam osobiście :)
OdpowiedzUsuńJak czasem jestem zbyt leniwa to również korzystam z kremu do rąk na ten dwojaki sposób ;)
UsuńO jeju, odkąd pamiętam chciałam spróbować cukrowej laseczki. (To wszystko przez te świąteczne amerykańskie bajki/filmy, co za manipulacja!) Do dziś dnia nie miałam okazji.. [niestety]
OdpowiedzUsuńMam tą samą paletkę z lovely i jestem z niej zadowolona :)
Jest tak ładna, że aż mi żal spróbować :D
UsuńBALSAM DO UST EOS muszę mieć :) Bardzo lubię tą paletkę :)
OdpowiedzUsuńPolecam :)
UsuńCzy maska z placenty na prawdę zawiera w swoim składzie łożysko? Po łacinie placenta oznacza łożysko, zastanawiam się tylko czy to chwyt marketingowy. Biorąc pod uwagę jej wspaniałe działanie, może to prawda? Do tej pory używałam wody micelarnej z garniera, tej w dużej butelce. Przy najbliższej okazji spróbuję ten z Nivea.
OdpowiedzUsuńOwszem, maska zawiera wyciąg z łożysk roślinnych (jeśli wierzymy etykietce ze składem). Ja z kolei planuję przetestować ten płyn micelarny z Garniera, bo wiele osób sobie chwali :)
UsuńOj przypomniałaś mi tym wpisem, wiele kosmetyków, które kiedyś bardzo często używałam ;)
OdpowiedzUsuńByć może warto do co niektórych wrócić :)
UsuńTeż lubię ten jedwab z Biosilka, jest naprawdę dobry i wydajny :) Poza tym, widzę, że również lubisz produkty z Ziaji, ja ostatnio kupiłam pastę z Ziaji do głębokiego oczyszczania twarzy (cena: 7.5zł) i jest prze-świe-tna, polecam :)
OdpowiedzUsuńhttp://crafty-zone.blogspot.com/
O paście jeszcze nie słyszałam, dzięki za polecenie :))
UsuńMuszę koniecznie spróbować tego kremu pod oczy. Mam wielkie sińce z natury, ale może jakoś pomoże :) A o tej paletce już wiele słyszałam dobrego, ja aktualnie mam z Catrice w odcieniach od jasnego beżu do ciemnego brązu, matową, jest mniejsza ale świetnie się sprawdza :)
OdpowiedzUsuńJa właśnie planowałam kupić tę paletkę z Catrice ale Ewa z RLM mówiła o niej w kosmetycznych bublach, więc nieco się zniechęciłam aczkolwiek nie wykluczone, że jeszcze po nią wrócę ;)
UsuńUżywam ten jedwab już od dawna, ale zauważyłam, że pora na zmiany, bo przestał już działać na moje włosy a ja głupia, z przyzwyczajenia wciąż po niego sięgam.
OdpowiedzUsuńMiałam bardzo podobnie z odżywką z Nivea, sięgałam machinalnie dopóki nie odkryłam tej polecanej maski ;)
UsuńMoje odkrycie to isana oil care ta co ma 150ml:) I olejowanie paznokci, w życiu nie pomyślałabym że to zadziała, ale dałam sobie czas i nie żałuję :) Eos miałam ale jakoś nie porwał mnie, na co dzień używam szminek, nie noszę balsamu ze sobą a w domu mogę używać czegokolwiek, teraz rządzi tisane :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie wczoraj po raz pierwszy olejowałam paznokcie, planuję powtarzać co tydzień zobaczymy czy efekty się pojawią :)
Usuńznam tylko krem do rąk garniera, bardzo lubię:)
OdpowiedzUsuńNiestety ostatnio nie mogę go znów spotkać...
UsuńOo, ale śmiesznie, że paletka cieni, którą kupiłam kiedyś ot tak, bo była tania,znalazła się u kogoś w ulubieńcach :) Ja jestem z niej również zadowolona, przede wszystkim odcienie są świetne. Również kosmetyki ziaji się u mnie sprawdzają.
OdpowiedzUsuńStrasznie niepozorna rzecz ja właściwie też sięgnęłam po nią bardziej z ciekawości niż z wiarą, że coś z tego wyjdzie a tu proszę miłe zaskoczenie :)
UsuńNie znam żadnego z Twoich hitów! :-)
OdpowiedzUsuńAle bardzo lubię takie posty, bo pozwalają dowiedzieć się, co się najlepiej sprawdza. Muszę wypróbować Eos - na wielu blogach trafił do takiego zestawienia.
O moich hitach napisałam na blogu.
Eos polecam, ja wspomniałam byłam nastawiona sceptycznie a teraz uwielbiam ten produkt :)
UsuńMam podobne zdanie:)
OdpowiedzUsuńMiło mi, również dziękuję :)
Niektórych produktów nie kojarzyłam, pomadki czy maski do włosów. W sumie tych produktów jest tyle że można się pogubić w tym wszystkim. Maski z Ziaji są moimi ulubionymi, zwłaszcza glinki :) Ich cena jest bardzo dobra. Zaciekawiłaś mnie tym kremem pod oczy, tylko przy moich workach :) raczej potrzebuję czegoś mocniejszego chyba...
OdpowiedzUsuńTak maski z Ziaji to jest zdecydowanie to czego potrzebuje moja twarz :) Krem niestety worów nie niweluje, ale przyjemnie "odpręża" okolice oczu także polecam :)
UsuńNie znam żadnego z tych hitów, więc nie mogę porównać wrażeń - a szkoda, bo lubię takie konfrontacje ;)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o moje ulubione kosmetyki, to mam swój taki zestaw, któremu jestem lojalna od lat. Nie lubię zmieniać kosmetyków, bo jeśli coś się sprawdza i postanawiam to zdradzić, to zawsze kończy się mega porażką. Nie zapomnę, jak kiedyś wpadłam na pomysł zdrady podkładu, bo przecież tańszy na pewno będzie równie dobry - niestety nie był, więc wywaliłam pieniądze w błoto (może nie fortunę, ale nie lubię takiego marnotrawstwa!). Ewentualnie mogłabym pochwalić się odkryciem, że jeśli wleję trochę olejku do wanny z wodą, w której mam zamiar golić nogi, to nie mam później problemów z podrażnieniami :) Co prawda wanna jest strasznie usyfiona i trzeba ją czym prędzej doprowadzić do porządku, ale skóra ma się na tyle dobrze, że warto się poświęcić ;)
O świetny sposób spróbuję zastosować ten trik z olejkiem, dzięki :))
UsuńDziękuję bardzo, wzajemnie :)
OdpowiedzUsuńCały czas się zastanawiam czemu zawsze unikałam produktów Nivea...
OdpowiedzUsuńteraz non stop używam czy to krem do twarzy , czy żel pod prysznic ...rewelacja!
Pozdrawiam.
Nivea to już chyba taka firma klasyk, osobiście bardzo lubię ;)
UsuńPaletka Lovely to jedna z moich ulubionych. Podobnie biosilk! <3 Zapraszam na nowy post i konkurs! melodylaniella.blogspot.com
OdpowiedzUsuńMyślę, że paletka Lovely także zostanie moim cieniowym ulubieńcem ;)
Usuńja niestety nie jestem fanka eos, dostałam 2 jajeczko w prezencie i zupelnie sie u mnie nie sprawdza
OdpowiedzUsuńNa początku miałam identyczne odczucia, ale obecnie je uwielbiam ;)
UsuńKiedyś używałam jedwab Biosilk, taraz wolę jakieś olejki, arganowy albo makadamia :)
OdpowiedzUsuńZamierzam właśnie wypróbować jakiś olejek, ale muszę poradzić się fryzjerki :)
UsuńJeśli sprawdza Ci się jajeczko EOS, to koniecznie sprawdź też krem do rąk tej firmy! Jest świetny jeśli chodzi o działanie, a jego zapach potrafią wyczuć nawet ludzie w tramwaju, podchodzą i pytają co tak pięknie pachnie :D
OdpowiedzUsuńDzięki za polecenie, na pewno chętnie przetestuję :)
Usuńbardzo lubię ten jedwab :) będąc w rossmannie zastanawiałam się nad kupnem tego kremu pod oczy ale nigdy nie bylam pewna czy jest dobry :)
OdpowiedzUsuńW moim wypadku jak najbardziej się sprawdza :)
Usuńuwielbiam jedwab z Biosilk :)
OdpowiedzUsuńhttp://fromcarolinee.blogspot.com/
Stosowałam ten krem Ziaja BB i byłam zadowolona, fajna opcja, ponieważ nie trzeba ciężkiego podkładu a buźka po nim wygląda ładnie
OdpowiedzUsuńPłyn micelarny Nivea również było mi dane kiedyś stosować :) Czytam i czytam i jedwab też miałam - stosowałam na końcówki :) pozdrawiam! :)