Kochani, jak już za pewne zauważyliście blog zwariował pod względem technicznym i przestałam dawać sobie z nim radę. Konieczne więc były przenosiny na nową domenę. Na szczęście udało się przetransportować wszystkie posty jednak tylko część komentarzy... Również wszystkie obserwacje przepadły także będzie mi bardzo miło jeśli dodacie nową stronę do obserwowanych. Nazwa bloga, tematyka - wszystko pozostaje bez zmian. W środę na nowej stronie pojawi się kolejny wpis i myślę, że w końcu uda mi się regularnie tworzyć 2 razy w tygodniu (jeeej :D) Widzimy się na miejscu! :))
Tegoroczne święta minęły mi pod znakiem francuskiego kina, pralinek, muzyki Damiena Rice'a i sporej ilości refleksji z serii "mam za dużo czasu na myślenie". Niedzielnym, wielkanocnym śniadaniem jak każdego roku delektowałam...
Tegoroczne święta minęły mi pod znakiem francuskiego kina, pralinek, muzyki Damiena Rice'a i sporej ilości refleksji z serii "mam za dużo czasu na myślenie". Niedzielnym, wielkanocnym śniadaniem jak każdego roku delektowałam się w domu mojej babci (i dziadka rzecz jasna też). Dom zmienił się od czasu kiedy byłam dzieckiem, a i ja nie stoję w miejscu. Jednak za każdym razem kiedy tu przyjeżdżam czuję ten sam niesamowity klimat z przed lat... błogą sielankę dzieciństwa; czasu kiedy jedynym problemem były spekulacje spod znaku "Ile lalek zmieści się do tego wózka?".